29.1.14

My się zimy nie boimy.

Zima za oknem jak za dziecięcych lat :) Fajnie bo może i Julcio będzie miał miłe wspomnienia z dzieciństwa z zimowego okresu. Chociaż jak tak patrzę to jego wspomnienia będą z pewnością zupełnie inne niż moje i mojego M. Już same ubrania są nieporównywalnie inne niż te w których myśmy "śmigali". Teraz wszystko wodoszczelne, wiatroszczelne, mrozoszczelne itp... nie ma szans aby dziecko jakkolwiek mogło mieć przemoczone spodnie, zmarznięte ręce czy przewiane nerki ( to akurat bardzo dobrze). Kazde wyjscie na zewnatrz wyglada jak wyprawa na biegun północny :)
W domu cieplutko, ale sama pogoda nastraja do utulenia się w coś ciepłego.
W związku z tym postanowiłam uszyc sobie piżamę. Taką ciepłą i miluśką. Poszukiwania flaneli na spodnie ... wiadomo, niby wszystko jest ale jak potrzeba to można szukać całymi dniami. Znalazłam może nie idealną ale też nie najgorszą. Bluza jest z tradycyjnej dresówki którą swego czasu zakupiłam w ilości hurtowej. ( pewnie jeszcze nie raz się jeszcze tutaj pojawi). Uszycie jeden wieczor (ok. prawie 2 bo już nie mogłam stukać maszyną) i przyznam szczerze że już szukam flaneli na kolejną!



A żeby nie było że tylko sobie coś tam szyje to i Julcia odziałam w kolejną bluzę i spodnie dresowe. Zadowolony bardzo nawet "pięknie" zapozował :)


Ps: w komplecie jest tylko do zdjęcia. Normalnie to bluza noszona osobno i spodnie osobno. Kompletom mowimy nie :)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Designed By Boutique-Website-Design